Być może część z Was kojarzy tę osobę jako prowadzącego programy informacyjne w TVN 24 czy dwójkową Panoramę – osobiście ze szklanego ekranu zapamiętałem go jako pogodną jednostkę ze spokojnym głosem radiowca. Krzysztof Ziemiec.
Był niedzielny wieczór czerwca 2008 roku, a właściwie już noc – okolice 23. Drugie piętro bloku na warszawskim Ursynowie. Żona Krzysztofa – Dana, gotowała gorącą parafinę, pomocną jej dla złagodzenia alergicznych podrażnień skóry, on brał w tym czasie kąpiel. Wychodząc, spostrzegł łunę ognia. Instynktownie przykrył garnek pokrywką, jednak nastąpił wybuch, a płomienie zaczęły rozprzestrzeniać się po całym mieszkaniu. Zajęły się drzwi wejściowe i teoretycznie niepalna wykładzina. Płomienie odcięły małżeństwu dostęp do drugiej części mieszkania, w której przebywała trójka dzieci: Franek, Ola i Monia. Krzysztof próbował dusić ogień ręcznikiem. Jak wspomina tygodnikowi “Idziemy”: Wtedy jakieś natchnienie przyszło z góry, że muszę otworzyć drzwi wejściowe. Wszedłem w ogień i odblokowałem zamki. Pobiegłem po dzieci, żeby je wyprowadzić na klatkę. Nacisnął żarzącą się klamkę i otworzył drzwi, za którymi czekali już zaopatrzeni w wodę sąsiedzi. Ręce i nogi miałem zupełnie czarne. Sączyła się krew. Uratowało mnie to, że po wyjściu z łazienki nie miałem na sobie ubrania. Poparzeniu uległo blisko 50 % ciała.
W “Pytaniu na śniadanie”, przy okazji tragedii w Kamieniu Pomorskim, tak opowiadał o tamtym wydarzeniu: http://www.tvp.pl/gwiazdy/expressem/krzysztof-ziemiec-jak-zyc-po-pozarze/jak-zyc-po-pozarze-krzysztof-ziemiec. Jakże uderza skromność tego człowieka.
W szpitalu pielęgniarki powtarzały: „W panu jest wola walki”. Nie dopuszczałem myśli, że może być inaczej. Skoro Pan Bóg dał mi krzyż w postaci takiego cierpienia, to wiedział, co robi i wierzyłem, że na pewno z tego wyjdę. Już jadąc karetką do szpitala, byłem spokojny, czułem że nic złego mnie nie spotka. Wiedziałem, że Ktoś nade mną czuwa. W szpitalu miałem świadomość, że muszę oddać się opiece Boga, Maryi i lekarzy. Byłem przeświadczony, że będzie dobrze, trzeba tylko zaufać.” (…) “Codziennie przychodził do mnie ks. Piotr. Mówiłem, że nie mam siły się modlić. Ksiądz Piotr odpowiadał: „Twoją modlitwą jest teraz cierpienie.” – opowiada “Idziemy”.
Wzruszają fragmenty wywiadu p.Krzysztofa dla Vivy:
Franio z kolei kładzie się rano koło mnie i setny raz powtarza: “Tato, a dlaczego ty musiałeś wejść w ten ogień? Mama stanęła obok i jest zdrowa, dlaczego ty jesteś chory?”
Fatima 22.30. Jestem w sanktuarium z rodziną, cały swój pobyt poświęcam modlitwie o zdrowie dla ciebie”. Pisali ci, których nie widziałem od lat. Czasem nawet tacy, których nie znałem.
Taki wypadek zmienia zupełnie optykę. Cieszy mnie dziś każda minuta z rodziną. Byłem wrażliwy, teraz jestem piekielnie. Razem z dziećmi oglądaliśmy niedawno w telewizji “Anię z Zielonego Wzgórza” – popłakałem się. Bywa, że chorobliwie się martwię. Żona wychodzi z dziećmi na spacer. A ja myślę, kiedy oni wreszcie wrócą. Gdy za oknem słychać pisk opon, przebiega mi przez głowę: Jezu, żeby im się tylko nic złego nie stało. Bo bez wątpienia są w moim życiu najważniejsi.
Raz jeszcze przywołam “Idziemy”: Jest przykładem dziennikarza, który nie pnie się po stopniach kariery za wszelką cenę, kosztem innych. Przy swojej pozycji, jako znany i ceniony dziennikarz, do TV Puls mógł przychodzić jak gwiazda. Ale pracował na równi z innymi, w święta i dni wolne, pomagając szkolić się wchodzącym w zawód kolegom. Kiedy skończył Politechnikę Warszawską, jako doradca techniczny jeździł po kraju, kontrolując stacje uzdatniania wody, wytwórnie papieru, kopalnie węgla. – Dla mnie praca musi być jednocześnie pasją – mówi Krzysztof Ziemiec. Zrezygnował z dobrego stanowiska i możliwości awansów. Skończył studia dziennikarskie i dostał się do radiowej Trójki – stacji, której z pasją słuchał od dzieciństwa. – Tam przekonałem się, że dziennikarstwo może być służbą dla innych. Cieszyłem się, kiedy wstawałem o 4 rano do pracy – mówi dzisiaj. Potem była praca w telewizji: TVN 24, TVP 1, TVP 2, a w końcu TV Puls. Wielokrotnie podkreśla, że by móc tak pracować, trzeba mieć wspaniałą żonę, wyrozumiałą, mądrą i cierpliwą kobietę, jaką jest właśnie jego żona, Danuta Ziemiec.
Na początku grudnia serwisy podały informację, że Krzysztof Ziemiec prawdopodobnie wróci do Telewizji Publicznej i poprowadzi główne wydanie Wiadomości. Choć telewizor oglądam od święta, z przyjemnością posłucham pogodnego głosu bohatera.


Dodaj komentarz
RSS dla komentarzy tego wpisu